Dodam kronikę, którą znalazło się na YouTube. Przedstawia ona gigantyczne, pozbawione zabudowy obszary miejskie. Zniszczone podczas ostatniej wojny, a co gorsza rozebrane do gołej ziemi w okresie komunizmu (mała jest świadomość tego, że Warszawę, właśnie po wojnie, zburzono drugi raz za komuny). A dziś zabudowane niekiedy gigantycznymi blokowiskami.
Zdjęcia stare, bo sprzed roku Ale pomysł był. Któregoś razu wybrałem się na spacer podczas deszczu, był to akurat 2008 rok. Mój aparat świetnie znosi takie warunki atmosferyczne (tzn. nie wiem jak teraz, ostatnio się spsuł i za dnia widać defekty matrycy, a kiedy biorę na imprezę -fotki kapitalne).
Jesień powinna być złota, powinna. Lecz niestety obecna taka nie jest Chciałem ją uwiecznić na kilku zdjęciach, wybrałem się na bardzo ciekawą stację PKP Włochy i fotografowałem padający deszcz oraz samą stację.
To jest pierwszy od jakiegoś czasu felieton w ramach akcji Grupy Trzymającej Warszawskie Blogi. Trzeba przyznać, że ostatnio zaniedbałem pisanie, jeśli nie powiedzieć, że własnego bloga. Na szczęście już można czytać wiele nowości. Zatem do dzieła:)
Dlaczego piszę dziś?
Ano, wczoraj byłem we Włocławku, wieczorem dopiero latałem z aparatem po Starym Mieście
Zastanawialiście się może co zrobić w Warszawie kiedy nagle zaburczy w brzuchu? Trzeba iść coś zjeść. Tylko gdzie? Do baru mlecznego? Nieee, biedaczek chciał i mu nie pozwolili, musiał obejść się smakiem.

