lip 15 2011
Pozdrowienia z Płocka!
Od środy przebywam na północnym Mazowszu, wygoniły mnie tu badania naukowe. Dziś ostatni dzień przebywałem w miejscowym archiwum, potem zamykają.
Miasto jest ciekawe: wszędzie blisko na piechotę i ładna starówka. Wczorajszy wieczór spędziłem na spacerze z niewidzianą od roku koleżanką. Troszkę się pozwiedzało, dziś idę jeszcze raz na starówkę.
Uśmiałem się do łez jadąc pociągiem. Warszawiacy wiedzą, że o 17.50 odjeżdża z Centralnego pociąg do Płocka. Złośliwi nazywają go Struzikiem. Pociąg liczy zwykle 5-6 piętrowych wagonów, a każdy może pomieścić 250 osób. W Błoniu wysiadła połowa podróżnych, w Sochaczewie też trochę… w Kutnie tak samo. Do Płocka dojechało raptem 13 osób
Nie chcę wnikać co jest powodem tego, że pociąg o takich możliwościach wozi do stacji przeznaczenia tak mało osób. Koleżanka mieszkająca tu wytłumaczyła mi, po prostu: do Płocka kursują co godzinę busy z Warszawy, jadą co godzinę z centrum, do Płocka zabiera im to 1,5 godziny (dwa razy krócej niż Struzik) oraz taniej kosztują. No właśnie i pociąg jeździ o poronionych porach…


Wczoraj i dziś...
sie 03, 2011 @ 07:38:35
Jestem w Płocku średnio raz w roku i zawsze jadę autobusem, jakoś mi to pasi. W ogóle Płock piękny jest. Może jesienią znów się wybiorę.