na spacer ze statywem

Zainspirowany artykułem w gazecie poświęconej fotografii postanowiłem wypróbować możliwości swojej cyfrowej kompaktówki. Jako cel wieczornych spacerów wybrałem najciekawsze rejony Warszawy, głównie zabytkowe. Powody są liczne: wartość historyczna architektury, nocne oświetlenie ukazujące nieznane za dnia widoki oraz sympatię do historii miasta.
Fotografia nocna różni się od dziennej pod każdym względem. Wykonując zdjęcie za dnia przesłona otwiera się zaledwie na ułamek sekundy utrwalając światło w elementach matrycy. W nocy natomiast stosując to ustawienie otrzymalibyśmy tylko niedoświetlony pierwszy plan, który byłby bardzo jasny dzięki zastosowaniu lampy błyskowej. Aby wykonać prezentowane poniżej zdjęcia musiałem użyć specjalnego programu tematycznego. Przesłona otwierała się na kilka/kilkanaście sekund. Wpadające światło perfekcyjnie utrwaliło się dzięki temu. Niestety jest wada takiego rozwiązania -aparat musi być przez dosyć długi czas ustawiony nieruchomo, tak aby obraz naświetlany był jednolicie. Najmniejsze poruszenie powoduje rozmazanie obrazu oraz umieszczenie jego elementów w innym miejscu.
Dlatego właśnie zmuszony byłem do korzystania ze statywu, a kiedy nie miałem przy sobie tego urządzenia aparat kładłem na stabilnym, choć często nierównym podłożu. Zdjęcia następnie prostowałem w programie graficznym.

Podsumowując, fotografia nocna daje nam możliwości fotografowania iluminowanych budynków, mostów czy chociażby świateł miejskich latarń mknących przez mgłę.

Poniżej galeria z kilku spacerów

nowoodbudowana kamienica na Placu Zbawiciela
katedra św. Jana

Plac Zamkowy

katedra polowa Wojska Polskiego

pomnik Powstania Warszawskiego

Kościół Sakramentek, Rynek Nowego Miasta

ulica Świętojańska, Stare Miasto

Katedra św. Floriana na Pradze

panorama Warszawy widziana z mostu śląsko-dąbrowskiego

Zainteresowanych fotografią nocną odsyłam do artykułu w serwisie Fotopolis.pl

Podobne posty

Dodaj komentarz

Pamiętaj! twój e-mail nigdy nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone: *

*
*