lip 28 2009
Twierdza, pomniki nieładu przestrzennego
Wczoraj przeszedłem się w okolice hali Kupieckich Domów Towarowych. Zrobiłem kilka zdjęć. Skłoniło mnie to także do refleksji nad tym jakie powinno być centrum takiego miasta jak Warszawa.
Hala została otoczona wysokim na półtora metra metalowym płotem, pilnowana jest przez straż miejską. Towar z hali wydaje się kupcom. Widać skutki zeszłotygodniowej bitwy. Wszystkie drzwi są zamknięte i zamalowane białą farbą. Prawdopodobnie wstawiono też nowe szyby. O następstwie egzekucji komorniczej informują media.
Mój artykuł, a raczej jego temat nie odnosi się tylko i wyłącznie do sprawy KDT. Chcę (po raz kolejny) rozmyślać nad sposobem zagospodarowania Placu Defilad. Co powinno się na nim znaleźć, a co nie.
Fakt faktem, że mamy teraz ogromny pusty plac, z ogromnym sowieckim monumentem. Plac ten jest omijany przez większość Warszawiaków, jedynie w parku od strony Alej Jerozolimskich coś się dzieje. Ale to wynik położenia tam stacji metra i dworca kolejowego.
Ruscy, fundując nam sowieta, zniszczyli przestrzeń w centrum Warszawy. Podobnie jak zrobili to budując ogromną cerkiew na Placu Saskim. Co ciekawe oba te projekty łączy kilka jeszcze innych cech:
- były uznawane za symbole rosyjskiego panowania
- mecenasami były rusofilskie władze, pod zaborami (PRL w istocie takim zaborem był)
- na obie budowle wrzutkę zrobił polski naród, decyzjami administracyjnymi mu to umożliwiono
Sobór na Placu Saskim to jest bardzo ciekawy temat do poruszenia. Został on wybudowany w latach 90-tych XIX wieku. Inicjatorem budowy był gubernator Josif Hurko, zaciekły rusyfikator.
Głęboko wierzę, że prawosławna Rosja pomorze mi wznieść tutaj nową katedralną świątynię, godną wielkości i potęgi rosyjskiego narodu
Tak brzmiały jego słowa do narodu. Pomysł wzniesienia kolejnej już cerkwi w Warszawie akceptowały władze rosyjskie i cerkiew, jednak od nich otrzymano niewiele datków. Car pozwolił mu znaleźć inne metody sfinansowania budowy soboru. Hurko zarządził w 1892 roku dobrowolną, lecz w praktyce przymusową składkę od wszystkich wójtów i burmistrzów w Polsce. Oni dodatkowo ściągali pieniądze na obsługę machiny biurokratycznej. I to nie starczało, dlatego Hurko polecił izbie skarbowej nałożyć, jak to sam nazwał, dodatek do podatku gruntownego i podymnego. Za rosyjską inwestycję płacił przymusowo kmieć i ziemianin polski. Przy okazji budowy pożywiła się cała rodzina Hurków.
Poświęcona w 1912 roku prawosławna świątynia została rozebrana w latach 1924-26. Polacy bardzo jej nienawidzili. Kojarzyła się z rosyjskim panowaniem i ingerowała zbyt mocno w architekturę. W 1920 roku na łamach pisma „Naprzód” domagano się zburzenia soboru tymi słowami:
Sobór na Placu Saskim (jak wszystkie cerkwie w naszym kraju) zbudowany został, by zaznaczyć przemoc rosyjską nad nami, byśmy uderzenia rosyjskiego knuta uczuwali na plecach naszych ciągle, byśmy uchylali czoła przed każdą kanalią moskiewską, byśmy zatracili godność narodową naszą i zostali niewolnikami.
Dziś podobne słowa możemy wypowiedzieć o sowiecie stojącym obok hali KDT. W tym celu zacytujmy inny artykuł, z Gazety Warszawskiej, i tylko podmieńmy nazwę nazwę miejsca -nikt nie zauważy różnicy:
Otóż i my, Polacy, nawet w ubogiej architektonicznie Warszawie mieliśmy i mamy ideę i nie możemy pozwolić na to, aby nam byle cham rosyjski psuł rzeczy piękne. Plac Saski, taki jaki był przedtem, to całość sama w sobie, całość obszerna, architektonicznie związana i piękna.
Jak wygląda dziś centrum Warszawy? W środku stoi sowiecki podarunek, który na dodatek rozlewa się na cały plac. Powierzchnia placu jest wyłożona asfaltem, kostką czy nawet betonem. Od strony północnej i południowej mamy park i jakieś alejki. Reszta to natomiast parkingi. Zimą całość jest szara i smutna, niczym na czarno-białej fotografii. Czy Warszawa zasługuje na takie centrum? Nie, to miasto zasługuje na przestrzeń miejską z prawdziwego zdarzenia. Muszą się tam znaleźć obiekty, które sprawią, że przestrzeń ta stanie się żywa i chętnie odwiedzana przez mieszkańców. Dziś tak nie jest. Od strony północnej i zachodniej Plac Defilad jest bardziej żywy, ale co tam mamy? Dwie stacje PKP, które na pewno nie dają dobrej opinii miastu, są pijaczki, jakieś podejrzane typki i tak dalej. Ulica Emilii Plater jest jednym wielkim parkingiem, nie do przejścia (tak samo jak Marszałkowska po drugiej stronie). Przejścia podziemne, zamiast łączyć, tylko dzielą.
A co dziś możemy z tym zrobić? Budować użyteczne i atrakcyjne budynki na około sowieta, pobudować więcej drapaczy chmur -by sowiet nie był na pierwszym miejscu panoramy Warszawy, polikwidować te przeklęte parkingi (ja wiem, że one są potrzebne, ale po kiego nie buduje się takich pod ziemią) i też zrobić porządek ze stacjami PKP (tu akurat kolejowy moloch nie bardzo wie co zrobić, a Warszawa Śródmieście jest obleśna nadal po remoncie 3 lata temu). Albo też najlepiej -wyburzyć sowieta, grunty przekazać przedwojennym właścicielom i w planie zagospodarowania przestrzennego (już kolejnym z resztą) wpisać cały teren jako zespół kamieniczek czy architektury nawiązującej do przedwojennej. O dziwo architektura nowoczesna, typu Złote Tarasy bardzo dobrze się komponuje z architekturą zabytkową. Przykład: centrum saksońskiego miasta Chemnitz., tam nowoczesne, oszklone budynki stoją dosłownie na starówce i nikomu to nie przeszkadza. Obawiam się, że wybudowanie porządnego centrum wiąże się z wyburzeniem sowieta (akurat bardzo chce), byłaby ogromna przestrzeń pod inwestycje i przy okazji możliwość takiego uporządkowania centrum, jakiego tylko chcemy.
Puki co, rozbiórka hali KDT będzie trwała około pół roku (a wystarczy porównać do rozbiórki hali MarcPolu). Potem w tym miejscu nic się nie będzie działo, wreszcie ruszy budowa metra i muzeum.
Bibliografia:
- Sobór na pl. Saskim i składki gminne. Stara i nowa Warszawa, „Rzeczpospolita” 1922 nr. 123, wyd. wieczorne, s. 5.
- S. Pieńkowski, W sprawie Soboru, „Gazeta Warszawska” 1919 nr.3, s. 4.
- W. Trojanowski, Sobór prawosławny na pl. Saskim, „Naprzód” 1920 nr 181, s. 4.
